TOPLISTA KOMIKS
ZAGŁOSUJ ! ! !
Kategorie: Wszystkie | Animacja | Film | Inne | Koncert | Książki | Recenzja
RSS
wtorek, 23 lutego 2010
za komiks . Niestety nie w Polsce. Przypominam sobie historię egzemplarza pierwszego Batmana z Detective Comics w polandzie i jak drastycznie spadła jego wartość po wizycie w punkcie kserograficznym (obsługa uszkodziła wart wczesniej 150 tys. $ egzemplarz.) A żbiki po ile ??? W USA oczywiście  :)))
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7591084,Milion_dolarow_za_pierwszy_komiks_o_Supermanie.html?skad=rss

00:20, tetsuo1234 , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 stycznia 2010



Dzisiaj wracam do komercji, tzn. może nie przez duże "K", ale na pewno do pozycji skierowanej do szerszej grupy odbiorców niż wspomniany wcześniej "Uzbrojony ogród". Komiks który chciałbym opisać , został wydana w sierpniu 2009. Czwarty tom serii o Wielkim Manipulatorze przynosi w końcu kilka rozwiązań, a właściwie wyjaśnień, bo jak do tej pory cała seria w wielu wątkach , przynajmniej dla mnie była niezrozumiała.
Tom podzielony jest na 4 części. Dwie główne związane z wątkiem aktualnych zdarzeń "Paradiso","Purgatorio". Do tego dodane są dwie zapewne jedno zeszytowe nowelki, luźno związane z aktualnymi zdarzeniami.
Generalnie jest to tom ostatecznego starcia - pomiędzy Lucyferem a plemionami chcącymi zająć jego nowo stworzony świat. Co z tego wyniknie zobaczcie sami. Generalnie w końcu dowiaduje się jaką rolę w tej historii grają Jill Presto oraz Elaine Bellock i jeszcze kilka innych postaci. Inaczej niż w poprzednich tomach , akcje biegnie wartko i ciągle dzieje się coś nowego. Ponieważ autor zaplanował ostateczne starcie , wszystko wydaje się dziać bardzo szybko. Z małą przerwa na nowelkę "Napisy na ścianach".
Mimo sprawnego operowania akcją , historii daleko jest do tajemniczości i przewrotności mistrza Neila Gaimana. Ponieważ Lucyfer jest serią "odpryskową" Sandmana, Mike carey staje wciąż do porównania. Niestety jak dla mnie Mike pozostaje solidnym rzemieślnikiem a Neil jest prawdziwym artystą. 
Graficznie mimo trzech autorów całość reprezentuje spójny styl . Trudno jest określić zmianę rysownika. Dodałbym to na plus całego tomiku.
Generalnie bardzo solidna pozycja - niestety ze wskazaniem na przeciętność. 6/10.
13:16, tetsuo1234 , Recenzja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 stycznia 2010
Uzbrojony Ogród - Dawid B.



Czasem mnie tak nachodzi , żeby przeczytać jakiś ambitniejszy komiks, a właściwie chodzi mi tylko żeby oderwać się od tego amerykańskiego mainstreamu. Okazuje się , że mamy u nas mnóstwo takich pozycji, a ich popularność jest nawet większa niż tych klasycznych komercyjnych pozycji (no może oprócz Thorgala :)) ). Przekonuje mnie o tym ranking najlepszych komiksów w/g krytyków w 2009 o który pokusił się dziennik.pl http://www.dziennik.pl/kultura/ksiazki/article517238/Krytycy_wybrali_najlepsze_komiksy_2009_r_.html
Fun home , trzy cienie i przybysz to z całą pewnością nie są pozycje dla każdego. Chociaż może przesadzam z tą popularnością , w końcu wyboru dokonali krytycy , którzy jak wiadomo mają często odmienne zdanie niż szeroko rozumiana widownia.

No dobrze, ja swojej HIT ani SHIT listy nie będę tu przedstawiał, napiszę o jednym z moim zdaniem lepszych komiksów opublikowanych w zeszłym roku , który nie załapał się do rankingów bo został wydanyw listopadzie. Mam nadzieję , że załapie się na następną listę, bo z całą pewnością to znakomita pozycja.

Uzbrojony ogród to album zbierający trzy graficzne przypowieści , tytułową oraz "Zamaskowany prorok" i "Zakochany bęben" . Pierwsze co się rzuca w oczy to niezwykłę podobieństwo do "Persepolis" Marjane Strapi. Okazuje się jednak , że inspiracje szły w odwrotną stronę. To Dawid B.(tak naprawdę Pierre-François Beauchard) namawiał Marjane do spisania swoich wspomnień w formie powieści graficznej.
Pierwsza historia to opowieść o walce kalifa z prorokiem , którego twarzy nie ujrzał nikt żywy. Opowieść oparta na mitologii bliskiego wschodu z typowym , bardzo zaskakującym i alegorycznym zakończeniem. Następne dwie osadzone są w historii XV wiecznej europy, w czasach krucjat husyckich. Wszystkie te historie te mają jednak wspólny mianownik. Wszystkie mają znaczenie alegoryczne, z przewrotnymi zakończeniami.
W warstwie graficznej Dawid B. operuje płaskimi obrazami przypominającymi średniowieczne freski. Są one jednak zdecydowanie bardziej dopracowane , wszystkie kadry są doskonale zaplanowane i nic na nich nie wydaje się zbędne niczego też nie brakuje.
Całość czyta się znakomicie. Jestem jak zwykle pozycją Kultury Gniewu mile zaskoczony 8/10.
11:24, tetsuo1234 , Recenzja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Żywe trupy 8 - Stworzeni by cierpieć



Kolejny tom tej serii spowodował moje zastanowienie - jak zakwalifikować ten gatunek - postapokaliptyczny horror? Sensacyjny SF thriller? Nie, jednak po przejrzeniu paru stron dochodzę do wniosku , że seria ta to przede wszystkim horror, bo nagromadzone tam obrazy mają w nas budzić grozę i obrzydzenie. Choć niewątpliwie jesteśmy ciekawi co kryje się na następnej stronie i nie raz akcja nas zaskoczy , przerażenie to podstawowa funcja tego komiksu. Pełno tu jest obciętych kończyn, martwych ciał i tytułowych zombiaków .
To jedna z moich ulubionych serii, zwłąszcza ze względu na prezentowany wyrównany poziom. Autorzy sprawdzeni , starają się ciągle czymś nas zaskoczyć. tak też jest w tym tomie, który można nazwać przełomowym dla całęj serii . Kończy się pewien etap w życiu zarówno miszkańców miasteczka Woodbury jak i rezydentów więzienia. Wielu z nich zginie, a wielu opuści dotychczasowe miejsca zamieszkania.

Seria jak zwykle gwarantuje znakomitą rozrywkę a wspomniany wyżej zwrot akcji gwarantuje napływ nowych bohaterów oraz nowe sytuacje i plenery w następnych tomach. Jak zwykle 7/10.
12:46, tetsuo1234 , Recenzja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 stycznia 2010
Avatar reż. James Cameron



Parę dni temu wybrałem się do obleganego kina na to wiekopomne dzieło. Wiekopomne , bo zwiastuje nadejście nowej ery w kinie - ery "wizji". Przygotowany z wielkim rozmachem nowy film Jamesa Camerona podobnie jak poprzednio wspominany przeze mnie "2012" odsuwa na bok fabułę , aby zrobić na widzu wrażenie obrazem - efektami specjalnymi i wizją wyobrażenia nowego świata. Wszystko jest tak wspaniałe i niesamowite, że naprawdę nie można się oderwać od ekranu przez prawie 3 godziny.
Trzeba jednak pamiętać , że to tylko dobre wrażenie. Fabułą tego filmu jest wtórna i naiwna; "Źli ludzie chcą zniszczyć wspaniały choć zacofany cywilizacyjnie świat, ludzi żyjących w zgodzie z naturą ". Dodatkowo podobieństwo głównej bohaterki i jej pobratymców do Indian (Pocahontas :)), czyni moją teorię jeszcze bardziej prawdopodobną. No i jeszcze na koniec dobro zwycięża za pomocą miłości do natury.
No dobrze. Niestety jest tak , że wiedząc to wszystko i tak uważam Avatar za znakomity film. Cameron udowodnił wszystkim , że jest mistrzem i potrafi każdego zauroczyć. Reżyser Terminatora 1 i 2 , Obcych (Aliens) a także Tytanica , pokazuje nam o co chodzi w kinie, po co tam chodzimy. Przede wszytskim po rozrywkę, chcemy oderwać się od świata codziennego, zmartwień kłopotów a także szarej codzienności. Na Avatarze przez 3 godziny jesteśmy w innym świecie i to całkowicie. I ja też tam byłem. Z otwartymi ustami...
Dodam tylko , że oglądając trailery animacje wydawały mi się żenujące. Zupełnie inaczej jest na dużym ekranie w okularach 3D. Wszystko wydaje się niesamowicie realne.

Polecam, choć nie do końca cieszy mnie ta zmiana jakościowa w kinie. 10/10.
18:44, tetsuo1234 , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 listopada 2009


Nie będę ukrywał , że czekałem na tę książkę. Nie mogę powiedzieć, że jestem jakimś szczególnym fanem Sapkowskiego, ale lubię jego twórczość. Powieści i opowiadania które pisze zawsze są wciągające i po prostu ciekawe, bez nadmiernego naciągania wydarzeń i sztuczności sytuacji mimo, że generalnie jest to fantastyka. Po wyjątkowej trylogii husyckiej autor postanowił spróbować swoich sił w czasach nam bliższych.
Wojna w Afganistanie, ale jeszcze nie z wojskami armii sprzymierzonych i polakami. Ta poprzednia z rosjanami. Armia czerwona próbuje siłą zaprowadzić "pokój". Nic nowego.
Autor przedstawia nam wojnę z perspektywy żołnierza, niby nic nowego. No ale jeszcze jest element mistyczny z tytułową żmiją. Element ten mam wrażenie został wprowadzony tylko po to by usprawiedliwić retrospekcje, powroty do tych wcześniejszych wojen kiedy klęskę w górach Hindukusz poniósł Aleksander Wielki i armia Zjednoczonego Królestwa. Denerwujące jest nasycenie opowieści mnóstwem skrótowców dotyczących wyposażenia armii radzieckiej. Chwała Sapkowskiemu za research (modne słowo) jakiego dokonał, ale pierwsza część książki to skrót za skrótem.
Książka mimo wszystko czyta się dobrze, pan Andrzej jak zwykle miał lekkie pióro. Mimo wszystko mam mieszane uczucia. Wydana na słabym papierze, krótka, bez reklamy, książka robi wrażenie jakiegoś ewenementu w twórczości Sapka. To chyba n ie miała być prawdziwa powieść tylko taki manifest pacyfistyczny, przestroga związana z naszym zaangażowaniem w aktualną wojnę w Afganistanie. Przypomnienie , że jeszcze nikt tam wojny nie wygrał. Z drugiej strony surowe oceny to chyba efekt przyzwyczajenia do wysokiego poziomu , zwłaszcza po trylogii husyckiej. Tak bez nazwiska Sapkowski na okładce dam 7/10.
07:38, tetsuo1234 , Książki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 listopada 2009



Editors to zespół, który znam od bardzo niedawna, moja znajomość ogranicza się do ostatniej płyty (choć szykując się na to wydarzenie przesłuchałem jeszcze jedną wcześniejszą) koncert potraktowałem jako możliwość poszerzenia wiedzy o tym zespole. I definitywnie nie żałuję!
W Stodole stawiłem się o godzinie 20 z minutami . Swój występ kończył pierwszy supporter The Wylands. Ten zespół nie zrobił na mnie żadne wrażenia, chyba zbyt krótko go słyszałem.
Drugi supporter to grupa Maccabes, grająca melodyjnego rocka. Zagrali kilka fajnych, aczkolwiek mnie nie porywających piosenek, a po reakcji części publiczności można było wnioskować , że kilkadziesiąt osób przyszło tu przede wszystkim dla tej grupy. Krótki 40 minutowy set zakończył się oklaskami.
Punktualnie o 21.30 na scenę weszli Editorsi zaczęli spokojnie,ale już drugi utwór "You don't know love" niesamowicie rozgrzał publiczność. Dalej było już tyko lepiej, właściwie z kolejnymi piosenkami zastanawiałem się czy może być lepiej. I było , aabsolutna kulminacja nastąpiła mniej więcej po godzinie , kiedy zapalił się ekran za zespołem i efekty były przeplatane słowami "Eat Raw Meat = Blood Drool". Niezwykle charyzmatyczny Tom Smith szalał po scenie i widać było , że świetnie się bawi wkładając w śpiewanie i granie kupę energii , która przechodziła na publiczność.
Po 1,5 godzinie przerwa , taki niby koniec, po niej planowane bisy . 4 utwory wśród nich oczywiście "Papillon".

Koncert to dla mnie absolutne mistrzostwo świata, a myślałem , że pójde posłucham i tyle , tymczasem niespodziewane wrażenia jakich dostarczył spowodowały , że zostałem fanem EDITORS. Naprawdę było warto zobaczyć ten zespół.
11:05, tetsuo1234 , Koncert
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 listopada 2009
W sobotę zaliczyłem kinowy hit Rolanda Emmericha "2012". Film zrobiony kosztem 260mln $ robi wrażenie. Chociaż widać , że większość tej kwoty poszła na efekty specjalne, a na resztę tzn. scenariusz z fabułą i porządnych aktorów już nie starczyło, to przez ponad 2 i pół godziny w kinie nie można się nudzić.
Ta współczesna bajka, idealnie pasująca do współczesnego nurtu apokaliptycznego, szalenie ostatnio popularnego w popkulturze (także dzięki Emmerichowi - jego wcześniejsze filmy to "Dzień Niepodległości" i "Pojutrze") dostarcza doskonałej rozrywki umiejętnie dozowanymi komputerowymi obrazami zniszczeń.
Polsat powtarza właśnie "Pojutrze", początkowo myślałem, że "2012" będzie tylko kopią tego filmu, jednak rozmach efektów jest zdecydowanie większy i zapiera dech piersiach. Niestety całkowicie odsunięto na bok fabułę. No i John Cusack to nie jest dla mnie gwiazda pierwszego formatu ani jakoś specjalnie utalentowany aktor. Mimo wszystko nie żałuję tej wizyty w kinie.

Próbka efektów specjalnych poniżej:


22:35, tetsuo1234 , Film
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 października 2009

Od 2002 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Twórców Filmu Animowanego (Association Internationale du Film d'Animation - ASIFA) świętuje 28
października Międzynarodowy Dzień Animacji. Data ta nie jest przypadkowa, bowiem tego dnia niemal 120 lat temu, a dokładnie w 1892 roku w Grevin Museum w Paryżu, odbył się pierwszy publiczny pokaz
animacji Theatre Optique Emile'a Reynauda. Z tej okazji na całym świecie odbywają się pokazy filmów animowanych, wystawy, seminaria i warsztaty.

Międzynarodowy Dzień Animacji jest okazją do prezentacji dokonań animacji w danym kraju oraz wymiany z innymi grupami narodowymi.
Program tegorocznych obchodów, przygotowany przez ASIFA Poland we współpracy ze studiami filmowymi, szkołami wyższymi i instytucjami kultury zainteresowanymi krzewieniem sztuki animacji, jest niezwykle bogaty. Pokazy odbędą się w pięciu miastach Polski: Krakowie (kino Agrafka, klub Lokator), Łodzi (kino Charlie), Poznaniu (kino Muza), Warszawie (Kino.Lab, kino Kultura, kino Muranów, klub Powiększenie) i Wrocławiu (Galeria Entropia).

W tym roku w Polsce Międzynarodowy Dzień Animacji będzie uroczyście świętowany przez niemal tydzień od wtorku 27.10 do soboty 31.10. Szczegółowy program można znaleźć na stronie http://animatograf.pl i http://asifapoland.pl

(info od Agnieszki Kozłowskiej)
18:42, tetsuo1234 , Animacja
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 listopada 2008
Każde wydawnictwo w Polsce chce teraz złapać prawa do wydawania jakiejś serii z inprintu DC Vertigo. Tak się składa, ze nasz rynek komiksowy składa się w większości z dorosłych facetów, a do takiej grupy kierowane są komiksy z naklejką Vertigo. W dodatku prawie wszystkie są trafione, w związku z czym wydawcy mogą się spodziewać szybkiego zwrotu inwestycji.
Podobnie będzie pewnie w w tym wypadku. DMZ to kolejna seria umieszczona w postapolkaliptycznej scenerii. W Stanach Zjednoczonych trwa druga wojna secesyjna. Pomiędzy frontami walczących stanów leży wyspa Manhatan, która została ustanowiona strefą zdemilitaryzowaną (DMZ). Ludzie tam żyjący są odcięci od świata zewnętrznego i zdani wyłącznie na siebie, a w dodatku są nękani przez obie zwaśnione strony.
Głównym bohaterm jest młody reporter, który został jedynym żywym członkiem ekipy reporterów. Jest też w ogóle jedynym zywym przedstawicielem mediów na wyspie. Szybko staje się popularny i wszyscy mieszkańcy mu pomagają. Nie jest jednak łatwo ...
Komiks to typowy przedstawiciel nurtu przygodowego, poszczególne historie są ze sobą powiązane jedynie przez postać głównego bohatera, nie ma tu żadnego głównego wątku. Jednak akcja toczy się szybko i nie mozna się znudzić.
Rysunki doskonale dopełniją scenariusz, są to po prostu porawne , dopracowane ilustracje bez wodotrysków, czy aspiracji do arcydzieła artystycznego. Całość czyta się szybko i przyjemnie, ale bez specjalnych zachwytów. Ja bym ocenił 7/10.

15:35, tetsuo1234 , Recenzja
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4